Jak każdy fan skandynawskich kryminałów, czekałem na najnowszą książkę Jo Nesbø, Pragnienie. Wyczekiwane pozycje przynoszą jednak często rozczarowanie, bowiem autorzy nie wytrzymują presji i oczekiwań. W tym przypadku jest jednak zupełnie inaczej — norweski autor potwierdza swoją klasę.

Harry Hole

Po dziesiątym tomie z cyklu o Harrym Hole, Policji, Nesbø wydał dwie książki z innej serii — Krew na śnieguWięcej krwi. Fani charyzmatycznego śledczego z Oslo wiedzieli jednak, że mogą się spodziewać czegoś specjalnego, bowiem autor informował od pewnego czasu, że pracuje nad jedenastym tomem z udziałem Holego. Premiera polskiego przekładu miała miejsce w ubiegłym tygodniu, a do mnie książka od wydawcy dotarła nawet dzień wcześniej. Czytałem więc, a było co czytać — Nesbø przygotował tym razem ponad czterysta pięćdziesiąt stron, a wydawca złożył książkę tak, jak wcześniejsze z serii, na każdej ze stronic jest więc gęsto od tekstu.

Powrót demonów

Pamiętacie Valentina Gjertsena? Tak, to ten psychopatyczny gwałciciel i morderca, który zdążył już upozorować własną śmierć w więzieniu, zbiec z zakładu karnego, namieszać trochę, udać się na terapię psychiatryczną pod zmienionym nazwiskiem i zniknąć. Ale to właśnie z nim mamy do czynienia w jednej z ostatnich scen Policji. W Pragnieniu powraca, w dodatku w niezłym stylu, stając się jedną z przyczyn, dla których Harry decyduje się pomóc policji po raz kolejny. Okazuje się to trudne, bowiem Hole od trzech lat wiedzie spokojne życie męża i wykładowcy szkoły policyjnej (w której wykładał już zresztą przed ślubem). Ale nocą wciąż nawiedzają go demony. I choć często zdarza mu się przebudzać w dobrym nastroju, to jednak nie dadzą mu spokoju, dopóki Valentin będzie na wolności. Dopóki będzie żywy. I to właśnie jedno z tytułowych znaczeń: pragnienie złapania przestępcy, pragnienie odkrycia sprawcy zbrodni, także pragnienie alkoholu — na jednej ze stron padną zresztą słowa o alkoholu i zbrodni jako dwóch kochankach Harry’ego Hole (a może także pragnienie rodziny? Nie tak łatwo orzec, czego pragnie Hole tak naprawdę, bo wciąż się miota). Ale to też pragnienie krwi i morderstwa (Valentin), pragnienie sławy i uznania (tu nie mogę zdradzić kto, nie chcę aż tak spoilerować). Nesbø nie byłby jednak sobą, gdyby znów nie wplótł do fabuły wymyślnych rekwizytów (wcześniej m.in. jabłko Leopolda w Pancernym sercu) — tym razem są to wampirze sztuczne zęby. I tak, można się już domyślić, że to właśnie wampiryzm będzie istotny dla fabuły. Podobnie jak Tinder, aplikacja umożliwiająca dopasowywanie ludzi do siebie i umawianie na randki. Wystarczy tylko dopasowanie, match.

W pułapce. Jak zwykle

Nesbø, choć czytam już jego piętnastą książkę, wciąż zaskakuje. Nie tylko nowościami, znakomitymi nowymi postaciami (Anders Wyller) ale też schematami już wykorzystanymi. Naprawdę nie wiem, jak on to robi, że wciąż daję się złapać na pewne pułapki. Ale może właśnie po tym odróżnia się mistrza od rzemieślnika?

Valentin, którego morderstwa śledzimy i którego szukamy w Pragnieniu to postać szczególna. Nesbø nie wprowadza zwykle postaci, których potem nie wykorzysta w jakiś sposób (no, może poza mężczyzną odgrzybiającym mieszkanie Harry’ego bodaj w Pierwszym śniegu). Valentin, niezłapany przestępca, był taką postacią w Policji (zresztą jej zakończenie było bardzo otwarte). Tym razem też mamy kogoś, kto pozostał. W dodatku jest na wolności. I kogoś, kto właśnie dostał zlecenie na konkretną osobą z Hollmenkollen — ale to już pewnie kolejna opowieść (miejmy nadzieję!).

Tłumacz to współtwórca

Jeszcze tylko kilka słów o tłumaczce, bowiem Iwona Zimnicka przełożyła tę książkę, podobnie jak wcześniejsze powieści Nesbø. To dobry krok, bowiem tłumacz, choć stara się być przezroczysty, z reguły nie jest taki do końca (czasem nawet celowo), a seria tłumaczona przez kilka osób może okazać się niespójna. W każdym razie Zimnicką widać w bardzo charakterystycznym miejscu — chodzi o wyraz usłuchać, pojawiający się już wcześniej („Usłuchała. Oczywiście, że usłuchała” w Pancernym sercu). Taki smaczek, który pozwala na podpisanie się tłumaczce, zresztą świetnej.

Pragnienie w moim osobistym rankingu serii z Harrym Hole sytuuję na drugim miejscu — za Pierwszym śniegiem, ale przed Policją. Ale wydaje mi się, że kolejna książka Nesbø może pozbawić pierwszeństwa ekranizowaną właśnie powieść.

Pragnienie powoduje pragnienie zagłębienia się w kolejne stronice. Uzależnia jak zbrodnia. Jak śledzenie zbrodni.

Jo Nesbø, Pragnienie [Tørst], przeł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Dolnośląskie, [Wrocław] 2017, 463 strony.

Ilustracja książki pochodzi stąd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *