[Lista subiektywna] Pięć skandynawskich kryminałów

Dzisiejszy wpis zawdzięczacie mojej Żonie, która powtarza, że powinienem opublikować subiektywny wybór skandynawskich kryminałów, ponieważ jej zimno. Wybrałem pięć książek, o których chciałbym napisać Wam kilka słów. Zestaw to rzeczywiście skandynawski, mamy bowiem Islandkę, Szweda, Norwega i Duńczyka.

Książki ułożyłem alfabetycznie według polskich tytułów. Nie jest to jednak ranking najlepszych czy najciekawszych kryminałów, tylko wskazanie kilku interesujących pozycji. W przyszłości listę będę dopełniał.

Nie zdradzę istotnych szczegółów fabularnych, zahaczę jedynie o zalążki fabuły — nie chcę bowiem nikomu odbierać radości czytania, nie jest to też klasyczna recenzja. Dzielę się z Wami po prostu własnymi odczuciami lekturowymi.

Yrsa Sigurðardóttir, Niechciani [Kuldi]

Tę książkę lubię przede wszystkim ze względu na sposób przeprowadzenia akcji i budowania napięcia, które Yrsa opanowała do perfekcji. Niechciani to nie tylko historia opiekującego się po śmierci żony nastoletnią córką Oðinna, ale także pomocy kuchennej w ośrodku dla trudnej młodzieży, snującej umieszczoną w przeszłości historię, z którą przyjdzie się zmierzyć nie do końca radzącemu sobie w roli ojca mężczyźnie.

Thriller opowiada o trudnych relacjach, makabrycznych zbrodniach i powtarzającym się losie. I cały kryje się w specyficznym mroku — nie tak odległym od rzeczywistości.

Polski przekład Elżbiety Ptaszyńskiej-Sadowskiej wydała w 2014 roku MUZA.

Ciekawostki

Yrsa Sigurðardóttir to Yrsa, córka (dóttir) Sigurðara. U Islandczyków funkcję nazwiska pełni bowiem patronimikum. Nie mamy więc do czynienia w ich przypadku z nazwiskami o takim charakterze, jak choćby w Polsce czy innych krajach, a przy kolejnym powoływaniu się na osobę narodowości islandzkiej należy posłużyć się imieniem, nie zaś patronimikum.

Skoro jesteśmy już przy islandzkich tematach — choć nazwy państw i miast musimy pisać w wersji spolszczonej (polskie egzonimy), jeśli tylko taka istnieje, to w przypadku kilku nazw miejscowych mamy dowolność. Tak jest również w przypadku Reykjavíku. Stolicę Islandii możemy zapisać także w formie Rejkiawik.

Håkan Nesser, Nieszczelna sieć [Det grovmaskiga nätet]

Nieszczelna sieć to pierwszy kryminał z cyklu o komisarzu Van Veeterenie. To seria — co muszę podkreślić — szczególnie interesująca ze względu na tajemniczość miejsca akcji, którym jest fikcyjne miasto Maardam usytuowane w bliżej nieokreślonym kraju. Nazwa miasta i nazwisko komisarza mogą sugerować proweniencję holenderską, ale doszukiwano się tu niegdyś nawet Polski.

Niespieszna akcja i grubiańskość Van Veeterena na początku trochę mnie irytowały, jednak silniejsza okazała się chęć rozwikłania zagadki śmierci Evy Ringmar i dowiedzenia się, co owej feralnej nocy, gdy zginęła, robił Janek Mitter.

A, no i kawa — o skandynawskim (autor jest Szwedem) zamiłowaniu do kawy pisano już wiele, ale nie zaszkodzi dodać i ten, kultowy już, cytat:

— Kawy? — spytał uprzejmie Van Veeteren.

— Poproszę — odparł Münster. — Przyda mi się. Dzisiaj wypiłem już jedenaście filiżanek.

Polski przekład Wojciecha Łygasia ukazał się w „Czarnej serii” Czarnej Owcy.

Jo Nesbø, Pierwszy śnieg [Snømannen]

W moim rankingu najlepsza jak dotąd książka z cyklu o Harrym Hole. Jak dotąd — czekamy przecież na Pragnienie, jedenasty tom serii, którego polski przekład ukaże się 29 marca. Pamiętam, że zacząłem czytać Pierwszy śnieg w pociągu do Starachowic, a wciągnął mnie tak, że nim wróciłem do Krakowa, byłem już po lekturze.

Główny bohater serii to człowiek, z którym często się utożsamiam, głównie ze względu na jego ironiczne podejście do świata i interesujący sposób dekonstrukcji konwenansów i relacji społecznych. Ironia, obecna także we wcześniejszych powieściach Nesbø, daje o sobie znać coraz wyraziściej właśnie od Pierwszego śniegu. I nie ma w Harrym Hole, pomimo budowania jego historii przez kolejne tomy, niespójności — arogancki, walczący głównie z własnymi demonami policjant wzbudza, mimo swej ambiwalencji, sympatię.

Harry się uśmiechnął. Na razie Katrine mu się podobała, ale oczywiście pozostawał otwarty i w każdej chwili mógł zmienić zdanie. Zawsze był skłonny dać ludziom kolejną szansę trafienia na czarną listę. [s. 22]

Pierwszym śniegu tyle — majstersztyk, który trzeba przeczytać.

Jo Nesbø, Policja [Politi]

Wspomniane już przeze mnie Pragnienie jest przeze mnie wyczekiwane głównie ze względu na Policję. Dziesiąty tom serii o Harrym Hole, którego zakończenie pozostawiło norweskiemu pisarzowi wiele otwartych możliwości kontynuacji, budzi bowiem niedosyt niedokończonych wątków. A przecież Policja, przez połowę której żyjemy w przeświadczeniu, że Harry Hole może nie żyć lub dogorywać w szpitalu po wieńczącej Upiory strzelaninie, przyniosła tyle rozwiązanych i zawiązanych wątków, że apetyt na kolejne tomy serii wzbudziła we mnie spory. Spokój w opisie makabryczności zbrodni — jak zawsze u Nesbø — kapitalnie koresponduje z mrokiem i chłodem Oslo. Policja w pewien sposób dopełnia także Pierwszy śnieg i koresponduje z nim, uzupełnia napoczęte czy mocniej zarysowane tam wątki (zwłaszcza ostatnia scena, którą — jak sądziłem — będzie pogrzeb Harry’ego Hole).

Książki Jo Nesbø tłumaczeniu Iwony Zimnickiej wydaje Wydawnictwo Dolnośląskie.

Michael Katz Krefeld, Wykolejony [Afsporet]

Michael Katz Krefeld, podobnie jak Jo Nesbø, potrafi pokazać coś, co niebywale mnie fascynuje: mroczną stronę miasta. W polskich kryminałach taką doskonałość jak wspomniana dwójka uzyskać potrafią chyba tylko Gaja Grzegorzewska (mam na myśli szczególnie Betonowy pałac) i Joanna Bator (bardziej Wałbrzych niż Ząbkowice Śląskie). Nesbø jest pod tym względem mistrzem niedoścignionym — nie stanowi dla niego różnicy, czy to Oslo, czy Bangkok, potrafi wydobyć mrok z podszewki każdego chyba miasta. Krefeld natomiast pokazuje mrok Kopenhagi i Sztokholmu (zresztą sporo tu ironicznych aluzji dotyczących Szwecji), co w dużym stopniu rekompensuje brak wnikliwych rysów psychologicznych postaci, spośród których najwiarygodniej zbudowany jest chyba tylko główny bohater — Thomas Ravnsholdt. Jest też słowiańska mafia, więc dla bezpieczeństwa lepiej o książce mówić dobrze. 😉

Wykolejony w polskim tłumaczeniu Elżbiety Frątczak-Nowotny ukazał się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Wkrótce bliżej przyjrzymy się zupełnie innej książce: w cyklu o pracy korektora pokażę Wam absolutną podstawę jakichkolwiek czynności redakcyjnych, Edycję tekstów Adama Wolańskiego. To właśnie w tej książce, opartej na publikacjach normatywnych i praktyce edytorskiej, zawarte są informacje, na podstawie których opracowałem islandzkie ciekawostki.