[Lista subiektywna] Pięć najlepszych seriali sesję

Końcówka stycznia może oznaczać tylko jedno. Sesja! Kiedy wyprasowaliście wszystkie koszule, wyprowadziliście węża sąsiadów na spacer, czas obejrzeć serial w idealnie wysprzątanym mieszkaniu. Dzisiaj subiektywna lista najlepszych odciągaczy od nauki.

Skandal [Scandal]

Scandal jest najgłupszym serialem, jaki kiedykolwiek widziałam. Dlaczego więc go polecam? Bo niesamowicie wciąga. Zaczynamy od grzecznej specjalistki do spraw komunikacji w Białym Domu, która przy okazji sypiała z prezydentem, a kończymy na psychopatycznym ojcu próbującym przejąć władzę nad światem, pierwszej damie upijającej się z byłą kochanką męża kandydującą na stanowisko… prezydenta. Brzmi nienormalnie? Zobaczcie, co dzieje się między opisanymi wydarzeniami!

Most nad Sundem [Bron/Broen]

To z kolei jeden z najlepszych seriali, jakie w życiu oglądałam. Idealnie spełnia swoją rolę sesyjnego wciągacza — od pierwszych sekund nasz mózg stara się rozwikłać zagadkę tajemniczego mordercy pozostawiającego zwłoki na granicy szwedzko-duńskiej. Uwaga, jeśli zaczniecie, musicie obejrzeć wszystkie odcinki! Inaczej nie będziecie mogli zrobić nawet pięciominutowej przerwy na naukę.

Detektyw Monk [Monk]

It’s joungle out there. Jest ktoś, kto nie słyszał o detektywie Adrianie Monku? Ten były policjant po śmierci ukochanej żony zaczyna cierpieć na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Pozwala mu to dostrzec rzeczy, których inni nie dostrzegają. Widzicie to podobieństwo między swoimi odpowiedziami w trakcie egzaminu a reakcją egzaminatora? To serial pozwalający żyć nadzieją, że nasze dziwne zachowania to tak naprawdę przejaw geniuszu.

Gotowe na wszystko [Desperate Housewives]

Idealnie wypielęgnowane rośliny w ogródkach, białe płotki, uśmiechnięte panie domu całujące mężów na pożegnanie – idylla! Skrywają jednak takie tajemnice, że do głowy nie przyszłoby Wam wymyślenie takiego scenariusza.

Plotkara [Gossip Girl]

Jeśli mama mówiła Wam, że jesteście zepsuci i niegrzeczni, włączcie jej Plotkarę. Jest to zdecydowanie mój ukochany serial, choć nie potrafię do końca wyjaśnić dlaczego. Może to wspaniale napisane postaci (i świetnie obsadzone), a może to, że z niektórymi z nich mogę się identyfikować (tak, Blair to ja). Bez względu na to, jakich tricków użyto przy produkcji, ja przez 8 serii żyłam losami bohaterów. Miejcie świadomość, że wciskając play, by obejrzeć pierwszy odcinek, będziecie musieli obejrzeć aż sześć sezonów.

Obłędnego dnia!

/K.