Jak wydać miłość?

Tydzień temu Kasia pisała Wam o książce #instaserial o miłości. Dziś pora na kilka moich refleksji i odczuć dotyczących tej książki. Nie będzie to jednak klasyczna recenzja, podam za to po dwa plusy i minusy publikacji, mocno zresztą subiektywne. Zaczynamy!

Miło

#instaserial… kupiłem zaraz po jego ukazaniu się i z ciekawością otwierałem porządnie zapakowaną przesyłkę, w której do mnie trafił. Od razu rzuciła mi się w oczy nieźle zaprojektowana okładka (projekt: Tomasz Fiema, rysunki: Marta Kaczmarzyk), będąca rysunkową wersją zdjęcia Nicole Sochacki-Wójcickiej, czyli autorki, wraz z mężem i synem (zdjęcie możemy obejrzeć na stylizowanej na pocztówkę wkładce, świetnie sprawdzającej się zresztą w roli zakładki).

Niezła jest też sama historia opisana w książce, czasem zresztą podszyta technikami, których pozazdrościć Sochacki-Wójcickiej mogliby autorzy powieści sensacyjnych. W istocie — można przeczytać historię szybko, można się nawet przy niej pośmiać, pozastanawiać, czemu ona go w ogóle chce — słowem: rozrywka na wieczór znakomita!

Mniej miło

Zboczeniem zawodowych redaktorów jest wynajdywanie błędów, niedopatrzeń i usterek absolutnie wszędzie, ale nie chcę się tu wyzłośliwiać, litanię ograniczę więc do dwóch obserwacji.

Zawsze mnie irytowało, kiedy w książce pojawiała się dedykacja opatrzona nagłówkiem Dedykacja, a tak jest właśnie w tym przypadku. Spokojnie wystarczyłby tekst, komu poświęca się książkę, cytat oraz jego autor — zwłaszcza że złożone są poprawnie (s. 4). Gorzej jest na stronie 3, gdzie zawarte są nota o autorce i jej komentarz odnośnie do tytułu, które złożone są zbyt małym stopniem pisma, by ich odczytanie nie stawało się męczące.

Warto było może też bardziej przemyśleć kwestie zapisu, bo autorka próbuje oddać język mówiony, stąd w książce wiele określeń potocznych. Skoro więc Sochacki-Wójcicka pisze o stylówie swojego ojca, to spokojnie mógłby się pojawić też zapis okej lub okay zamiast stosowanego OK. Przy czym zapis ok, który też jest gdzieniegdzie stosowany (brak tu jednolitości i konsekwencji), nie jest dopuszczony przez polską normatywistykę.

Jeśli więc szukacie odpowiedzi na nurtujące Was pytanie, w jaki sposób wydać miłość (a przynajmniej miłosną historię), to nie popełniajcie takich błędów redakcyjnych . 😉

Pokaż swoją miłość, oddając krew!

Skoro jesteśmy przy kwestiach miłosnych, a są wśród Was stali czytelnicy, wspomnę tu także, że — w nawiązaniu do wpisu Kasi dotyczącego alternatywnego spędzania walentynek — w zakładce Do pobrania znajdują się plakaty przeznaczone do wykorzystania przy okazji organizacji zbiórek krwi.

A może są wśród Was krwiodawcy, którzy chcieliby się podzielić swoimi doświadczeniami? Czekam na Wasze wypowiedzi w komentarzach.