Zły korektor

Założenie firmy oferującej redakcję tekstów to żadna filozofia. Wystarczy założyć fanpage na Facebooku, udostępnić parę postów dotyczących poprawnej polszczyzny i wiedzieć, że najlepszych porad językowych w całych internetach udzielał profesor Bańko. Nie chciałbyś, by ktoś taki poprawiał błędy w książce zapewniającej miliony na rachunku bankowym, jeśli nie literackiego Nobla (choć na pewno nie w 2018 roku). Podpowiem Ci, jak możesz uniknąć płacenia dwa razy za tę samą robotę i nerwów, które będziesz leczył tygodniami. Co więc powinno wzbudzić Twoje podejrzenia?

Continue reading „Zły korektor”

Bądź autorem dowolnego poradnika. Praktyczny poradnik w sześciu krokach zawarty

Dziś — w ramach przerwy od nieco bardziej skomplikowanych kwestii składu i wyglądu książki — przepis na sukces. Właściwie na poradnik, ponieważ wiele tego typu publikacji ukazuje się stale na rynku i cieszy popularnością. Continue reading „Bądź autorem dowolnego poradnika. Praktyczny poradnik w sześciu krokach zawarty”

[Kilka słów o normie] Zalecenia dla autorów

Wyobraźcie sobie, że po miesiącu remontu nowo zakupionego mieszkania możecie się wreszcie do niego wprowadzić. Ekipa przeprowadzkowa, która przewoziła Wasze rzeczy, spisała się na medal i gratis postanowiła wszystko poukładać. Jeśli zrobiła to według wskazówek i zaleceń, jakie dostała od Was — macie szczęście. Jeśli natomiast poustawiali meble i przedmioty według własnych upodobań — to Wy przez kilka dni będziecie musieli układać wszystko na nowo, by móc zacząć inne prace domowe.

Zalecenia dla autorów są czymś w rodzaju wskazówek, w jaki sposób należy zredagować swój tekst, by redaktor nie musiał go potem od nowa organizować (tak jak Wy mieszkania po dezynwolturze ekipy przeprowadzkowej). Tego typu wykazy autorzy prac naukowych otrzymują z reguły na etapie redagowania własnego tekstu lub przed jego napisaniem, dzięki czemu mogą przesłać do wydawnictwa, czasopisma czy redaktora naukowego poprawnie stworzony plik.

W przypadku beletrystyki jest nieco łatwiej, nie ma bowiem przypisów czy zestawień bibliograficznych, niemniej wydawnictwa proszą autorów (i przyszłych autorów) o przesłanie tekstu w odpowiedni sposób sformatowanego — najczęściej określa się marginesy, wielkość pisma (czasem także jego krój), paginację (numery stron), interlinię (odstępy między wierszami) oraz sposób zapisu wyrazów i zwrotów obcojęzycznych (na przykład kursywą).

Jeśli zaś chodzi o publikacje zawierające inne elementy (najczęściej są to publikacje popularnonaukowe i naukowe), wskazówki dla autorów obejmują jeszcze: sposób wprowadzania i zapisu cytatów, zalecenia dotyczące przypisów bibliograficznych i rzeczowych, zasady sporządzania bibliografii oraz elementy, które należy dołączyć do tekstu: streszczenie, słowa kluczowe, często także abstrakt w języku obcym i notę o autorze, a przynajmniej jego imię, nazwisko i afiliację (przynależność do uczelni, organizacji).

Autor powinien zastosować się do zaleceń i przygotować według nich tekst. Dzięki temu korektor i redaktor mogą zająć się odpowiednimi czynnościami według swoich kompetencji i nie muszą najpierw dostosowywać nadesłanych materiałów do obowiązujących w procesie wydawniczym reguł. Autorzy nie powinni więc zachowywać się jak wspomniana ekipa przeprowadzkowa, która bez konsultacji rozmieszcza przedmioty, lepiej zapoznać się ze wskazówkami, czyli normą wydawniczą (edytorską), i postępować według nich.

Norma wydawnicza będzie ściśle przestrzegana także na etapie prac redakcyjnych, ale to już opowieść na inną okazję.

Kilka słów o liczbach

Badania nad czytelnością tekstów, jak zauważają autorzy Pierwszej pomocy w typografii, prowadzone są od trzeciej dekady ubiegłego wieku, jednak prawie wcale nie bada się czytelności liczb. Tymczasem w niektórych krojach pisma, zwłaszcza złożonych małą wielkością, łatwo pomylić 3 5 lub 6 8. Warto więc przyjrzeć się działaniu cyfr i zapisowi liczb.

Jak działają cyfry?

W typografii wyróżniamy dwa rodzaje cyfr. Pierwszy typ stanowią cyfry wersalikowe, zwane też zwykłymi lub majuskułowymi, które mają tę samą wysokość, odpowiadającą wersalikom, czyli wielkim literom danego kroju pisma. Natomiast cyfry z wydłużeniami górnymi i dolnymi to cyfry mediewalowe, nazywane także nautycznymi lub minuskułowymi. Mają one przypominać małe litery.

Wewnątrz tekstu cyfry nautyczne, którymi składamy liczby, działają jak małe litery, co upłynnia proces czytania:

Cyfry wersalikowe działają natomiast podobnie jak pogrubienie, składane nimi liczby są więc wyróżnieniem aktywnym:

Zapis liczb

Warto pamiętać o kilku zasadach grupowania liczb, które zapewniają ich lepszą czytelność. I tak: numery telefonów stacjonarnych podawane są po dwie cyfry, idąc od końca numeru, a numer kierunkowy zapisuje się często w nawiasie. Zamiast odstępów można stosować dywizy, czyli krótkie kreski (ale już nie — na przykład — kropki!):

Numery rachunków bankowych podajemy z odstępami po pierwszych dwóch a następnie każdych czterech cyfrach, kody pocztowe zapisujemy z dywizem (krótką kreską) po pierwszych dwóch cyfrach. Liczby czterocyfrowe i krótsze zapisujemy bez odstępów, natomiast dłuższe — grupujemy w zapisie po trzy cyfry, idąc od końca, rozdzielając grupy spacjami (znów nie kropkami, apostrofami itd.):

Podczas ręcznej korekty tekstu warto pamiętać, że w przeciwieństwie do pojedynczych liter, które w łatwy sposób zmieniamy za pomocą znaku zmiany litery, błędne cyfry w liczbach poprawiamy wyłącznie poprzez przekreślenie całej liczby, nie zaś pojedynczej cyfry:

Najważniejsze jednak jest to, by składając cyfry i liczby, odpowiednio dobierać wielkość i krój pisma — dzięki temu zminimalizujemy ryzyko błędnego odczytania którejś z cyfr (a w konsekwencji całej liczby, numeru telefonu czy konta).

Dzisiejszy wpis przygotowałem, korzystając z reguł dotyczących posługiwania się cyframi i liczbami zawartych w Pierwszej pomocy w typografii. Poradniku używania pisma Hansa Petera Willberga i Friedricha Forssmana, który w przekładzie Marka Szalszy wydała gdańska oficyna słowo/obraz terytoria.

Jak sprawdzić własny tekst?

Dzisiaj cztery rady ode mnie dla wszystkich autorów. Nieważne, czy piszesz tekst użytkowy, książkę czy pracę zaliczeniową — w każdej sytuacji możesz zminimalizować liczbę błędów, przez co korektor będzie mógł skupić się na kwestiach redakcji językowej i technicznej, a nie wyszukiwać na przykład podwójnych spacji.

Continue reading „Jak sprawdzić własny tekst?”

Znaki korektorskie (część pierwsza)

We wpisie dotyczącym korekty i redakcji wydawniczej zamieściłem informację, że zabiegów tych można dokonywać zarówno komputerowo, nanosząc poprawki w trybie śledzenia zmian, jak i ręcznie. Wówczas na wydruku operuje się znakami korektorskimi i to właśnie tych symboli będzie dotyczył dzisiejszy tekst.

Znaki korektorskie to ujednolicone (żeby każdy mógł je zrozumieć) symbole używane głównie przez korektorów i redaktorów podczas pracy, nanoszone bezpośrednio na tekst i powtarzane na marginesie (na ogół prawym) — innymi słowy: korektor oznacza w tekście miejsce, a na marginesie powtarza symbol i dodaje inne informacje (na przykład, jaką literę wstawić zamiast zakwestionowanej).

Symbole korektorskie dotyczące znaków, wyrazów i interpunkcji

Znakami bezpośrednio nanoszonymi na tekst są z reguły pionowe kreski powtarzane na marginesie wraz z objaśnieniem. Jeśli jednak błędów na stronie jest więcej, kreski otrzymują poziome wyróżniki u góry i dołu, tak, by nie było kolizji oznaczeń i autor nie musiał się zastanawiać, które objaśnienie dotyczy którego błędu (możecie to zobaczyć zwłaszcza w przykładach na brak interpunkcji, słowa i liter oraz zamianę znaku).

Podstawowe oznaczenie to symbol skasowania znaku:

Może się jednak zdarzyć, że dany znak należy zamienić, autor napisał bowiem remament zamiast remanent, wówczas wskazujemy na marginesie właściwą literę:

Słowa kasujemy w ten sposób:

Możecie się jednak spotkać ze skróconą wersją znaku usunięcia wyrazu: A tak sygnalizujemy braki — kolejno: interpunkcji, słowa i liter:

Nawet w dobrze napisanym tekście to właśnie tych symboli będzie prawdopodobnie najwięcej, bowiem omyłki pióra (czy bardziej klawiatury) zdarzają się przecież każdemu.

Symbole korektorskie dotyczące odstępów

W tekście może jednak brakować odstępu między wyrazami (spacji), co oznaczamy w ten sposób:

Gdy odstęp jest zbyt duży (na przykład podwójna spacja), stawiamy następujący znak:

Odstęp może być też zbyt mały, nieproporcjonalny, wtedy także należy to oznaczyć:

Powyżej przedstawiłem dwie główne grupy znaków korektorskich, nazwijmy je roboczo językowymi. W drugiej części wpisu poznacie symbole odwołujące się do kwestii nieco bardziej technicznych. Tymczasem pamiętajcie, że korektor z reguły nanosi poprawki kolorem czerwonym, choć w praktyce może to być każdy wyróżniający się kolor. Ja na przykład często stosuję turkus lub fiolet, ponieważ — poza czerwonym — to właśnie takich atramentów używam w piórach, natomiast promotorzy prac dyplomowych nanoszą symbole korektorskie nawet czarnym długopisem, co może utrudnić właściwą korektę tekstu.

Pamiętajcie też, że znaki korektorskie nie są zarezerwowane tylko dla osób zawodowo zajmujących się poprawą tekstów. Wspomniałem, że stosują je choćby promotorzy prac dyplomowych, ale także inne osoby mające kontakt z tekstem drukowanym oraz autorzy książek, gdy nanoszą poprawki autorskie.

[Jak powstaje książka?] Redakcja wydawnicza

Tydzień temu wpisem o przygotowaniu tekstu przez autora zainaugurowałem niedzielny cykl „Jak powstaje książka?”. Dziś opiszę Wam, na czym polegają korekta i redakcja w wydawnictwie.

Continue reading „[Jak powstaje książka?] Redakcja wydawnicza”

Podstawowa książka w korektorskiej biblioteczce

Dzisiejszy wpis w całości poświęcony będzie jednej książce i nie będzie to żaden ze skandynawskich kryminałów, które polecałem ostatnio. Edycja tekstów. Praktyczny poradnik Adama Wolańskiego, bo o tej publikacji opowiem, to — jak pisze sam autor — „swego rodzaju kodyfikacja norm wydawniczych dotyczących opracowania redakcyjnego tekstu”; w praktyce — podstawa korektorskiej biblioteczki.

Po co powstała Edycja tekstów?

Postępująca komputeryzacja procesów wydawniczych — pisze we Wstępie Wolański — oraz ogólna dostępność programów do przetwarzania tekstów sprawiają, iż działalność edytorska nie jest już zarezerwowana dla wąskiej grupy specjalistów zajmujących się przygotowaniem tekstu publikacji do wydania. Dzięki upowszechnieniu edytorów tekstu możliwe stało się nadawanie dokumentom piśmienniczym zaawansowanego — czasami wręcz ostatecznego — kształtu edytorskiego „na biurku” autora, tłumacza czy dziennikarza. […] Warunkiem tworzenia poprawnych publikacji jest wszakże nabycie stosownej wiedzy z zakresu edytorstwa, która do niedawna była domeną środowisk profesjonalnie związanych z branżą wydawniczo-poligraficzną — redaktorów merytorycznych i technicznych, korektorów, operatorów DTP, grafików itd.

Jak jest zrobiona Edycja tekstów?

Wolański podzielił książkę na cztery części. Pierwsza dotyczy ogólnych zagadnień pisma i tekstu (parametry typograficzne, rodzaje pisma, wyróżnienia, ideogramy, znaki interpunkcyjne itp.), druga — słownych, cyfrowych i symbolicznych elementów tekstu (nazwy własne i pospolite, liczby i jednostki miar, symbole, operatory i równania, alfabet fonetyczny), trzecia (najobszerniejsza) — tekstu głównego i tekstów pobocznych (tekst główny, cytaty, przypisy, tabele, bibliografia, okładki, materiały informacyjno-pomocnicze, skorowidze), natomiast w czwartej omówione zostały wybrane typy publikacji. Widać więc, że pojawiają się niezbędne informacje z zakresu redakcji tekstu, ale także innych etapów wydawniczych, choćby składu.

Zalety

Podstawową zaletą książki jest jej merytoryczna zawartość zgodna z wydawnictwami normatywnymi, ale konfrontowana z powszechną praktyką edytorską — Wolański podaje na przykład sposób podawania inicjału imienia, zamieszcza jednak przypis, w którym wyjaśnia, że przedstawiona (powszechna) praktyka edytorska jest niezgodna z opinią Rady Języka Polskiego PAN, która dopuszcza inny sposób jako wyłączny.

Wady

Są też wady. Dla mnie podstawową jest sposób składania i wydania, czasem nawet — idealizując — zastanawiam się, jak pięknie wyglądałaby Edycja tekstów, gdyby projekt typograficzny wykonał Robert Oleś z d2d.pl. Tymczasem w obecnej formie przeszkadzają przede wszystkim: mały stopień pisma, co dla mnie, osoby z wadą wzroku, jest przekleństwem i powoduje zmęczenie oka już po kilku stronach (przykłady złożone są stopniem mniejszym od podstawowego, więc czasem po prostu dobrze ich nie widzę), oraz tytuły boczne (umieszczane z boku strony tytuły poszczególnych omawianych zagadnień) usytuowane zawsze na prawym marginesie — o wiele wygodniej korzystałoby się z książki, gdyby wstawiać je zawsze na zewnętrznym marginesie.

Czy Edycja tekstów jest wykorzystywana?

Korektorzy i redaktorzy rzeczywiście korzystają z tej książki. Ula Łupińska, znana też jako Pani Korektor, umieściła Edycję tekstów na subiektywnej liście pięciu najlepszych słowników i książek o poprawności językowej, a odwołania do Wolańskiego są powszechne choćby w mniej lub bardziej branżowych grupach na Facebooku.

Edycja tekstów jest więc w zamyśle (i w praktyce) książką skierowaną do osób zajmujących się opracowaniem redakcyjnym i wydawaniem różnorakich publikacji — i jest przez nie wykorzystywana, a ponadto (nie bez merytorycznych podstaw) uznawana za korektorską biblię. Ula Łupińska pisze jednak o książce, że „niekoniecznie zainteresuje przeciętnego użytkownika języka polskiego”. Sam Wolański we Wstępie (cytat przytoczyłem powyżej) pisze o pojawiających się możliwościach uzyskania pełnego kształtu edytorskiego publikacji już na biurku autora. Jeśli przyjmiemy, że przeciętnym użytkownikiem polszczyzny jest osoba niezajmująca się zawodowo językiem polskim (tak definiuje Ula Łupińska), to — owszem — publikacja niekoniecznie zainteresuje takie osoby, choć zainteresować z pewnością powinna. Po lekturze Edycji tekstów znacznie zyskałyby na jakości choćby prace dyplomowe, w przypadku których autor dokonuje de facto także składu i innych czynności redaktorsko-wydawniczych.

Piszę Wam o Edycji tekstów także przez to, że często będę się tu do niej odwoływał, odsłaniam też w ten sposób część korektorskiego warsztatu, ponieważ z książki, jak wiele innych osób zajmujących się choćby redakcją, często korzystam. Myślę też, że są wśród Was osoby, którym tego typu publikacja może okazać się potrzebna, warto wtedy rozważyć zakup — na oficjalnej stronie wydawcy lub w innym miejscu, na przykład w księgarni internetowej Bonito.pl.

Adam Wolański, Edycja tekstów. Praktyczny poradnik, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008.